Olcia i Tymek

Zawodowy weekend

To był mega aktywny weekend, hehe poważnie? 😛 Czy to u nas jakaś nowość? 🙂 Oj nie, zdecydowanie nie. Sobota, wcześnie rano pobudka… kurcze przecież to NIELUDZKIE… zwłaszcza, że  w piątek wieczorem było Nocne granie, od godziny 20.00 do 24.00 grałam z resztą zapaleńców w SQUASHA, więc spać poszłam naprawdę późno. Ciężko, ale jakoś zgramoliłam się z łóżka i pojechaliśmy z dziećmi na zawody. 

Tego dnia odbywała się następna kolejka Ligi MTB XC Aglomeracji Wałbrzyskiej. Są to zawody dla dzieci do 14 roku życia. Nasze dzieciaki połknęły już bakcyla rywalizacji i nie było mowy, aby opuścić udział w przedostatniej już w tym roku edycji. Dzień był przepiękny, słoneczny i cały spędzony na zawodach. Od rana zapisy, odbiór numerów startowych i czekanie na starty grup naszych dzieciaków 😉 Troszkę to trwało, ale w końcu nadszedł czas kiedy miała wystartować Oliwka. Mimo stresu, dała radę. Wystartowała naprawdę pięknie, zostawiła wszystkich w tyle  🙂 A ja leciałam w miejsca, które mogłam, żeby ją dopingować. Oj to były emocje 😉 Oliwka wywalczyła pierwsze miejsce w swojej kategorii, a w open była trzecia – tylko dwóch chłopców dało radę ją wyprzedzić. Ma naprawdę ogromny power w nogach 😉

Po Oliwce startował Tymuś. Patrząc na to, że dopiero co zaczął jeździć na rowerze – naprawdę pięknie sobie poradził. Chiałabym mieć taki luz jak ona na rowerze 😛 Zero paniki, zero stresu – MAMO chodźmy już, jadę WYGRAĆ 🙂 Tymcio dotarł na metę jako czwarty, tylko dlatego, że w pewnym momencie stwierdził, że on już nie da rady 😛 Ale doping mamy zrobił swoje i Tymcio na metę dojechał 🙂 

Grunt to mieć motywację 😛 Wiecie jaka była motywacja moich dzieci? Zobaczyły rano, tuż po zapisach pełne podium pucharów i nagród ;-P Cały czas myślały tylko o tym kiedy i co dostaną w nagrodę. Mówiłam już, że grunt to dobra motywacja? Hehe I do domu wróciły z całym bagażnikiem nagród, to była pełnia szczęścia. 

A po sobocie, jak to zwykle bywa – niedziela 🙂 a w niedzielę ZAWODY DH na Dzikowcu, obecność obowiązkowa! Tym razem jeszcze jako kibice, ale kto wie, może za rok spojrzę na te zawody od drugiej strony, już nie kibica a zawodnika 🙂 W tym roku miejsce na mnie czekało. Jakie miejsce? Na pudle oczywiście!!! 😛 Jako, że startowały TYLKO (albo AŻ patrząc na trudność i charakterystykę tras DH) dwie dziewczyny to każda miejsce na podium miała zapewnione 😉 Zapewnione oczywiście pod warunkiem, że ukończy TRASĘ. A jeżeli wydaje się Wam to takie proste, to prawdopodobnie nigdy nie zjeżdżaliście trasą DH 😛 Naprawdę trzeba mieć mocne nerwy i SPORE umiejętności, żeby to wszystko pokonać. A jeszcze mając w głowie, że są to zawody i liczy się każda sekunda, co ja gadam setna sekundy (tak, tak chłopak, który wywalczył pierwsze miesce wygrał o 4 setne sekundy), więc wypadałoby zrobić to na pełnej petardzie, to jest to naprawdę wyczyn pełen podziwu 🙂

Zawody na Dziku przygotowane ekstra, doping na trasach MEGA. Chociaż momentami zastanawiałam się jaką wiązankę w głowie jako riposte układali zawodnicy, którym akurat w tym momencie nie wszystko poszło zgodnie z planem. Myślę, że mogła by ostro pójść w pięty 😛 Kibice stworzyli naprawdę świetną atmosferę. Chociaż w tym roku zabrakło dźwięków piły mechanicznej na najgorszej ściance ;-P

Mój synek dzielnie dopingował wszystkich zawodników krzycząc „Dawaj dawaj ogieeeeeń!!!”. Jeżeli słyszałeś małego chłopca krzyczącego te słowa, możesz być pewien, że to był Tymuś 😛

Mimo, że zawody te dla nas odbyły się tylko pod znakiem kibicowania, były naprawdę pełne emocji. Oglądanie ludzi, którzy tak dają czadu na rowerach sprawia mi naprawdę ogromną frajdę. Był OGIEŃ! 🙂

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *