Kama i Michał

Wiosenna jesień na rowerze

Październik, a tu za oknami piękne słoneczko. Momentami wychodząc z domu zastanawiam się czy nie przespałam zimy i czy to nie WIOSNA nadeszła 😛 Tak nie przepadam za zimą, bardzo nie lubię jak jest mi zimno, dlatego dla mnie zima mogłaby w ogóle nie istnieć. AAA z co z nartami? No dobra to niech śnieg pada tylko na stokach i tam niech delikatnie mrozi hihi.

A teraz póki co korzystam z pięknej pogody, bo mimo dużego optymizmu jakim napawa obecna pogoda zimniejsze dni to tylko kwestia czasu. Takie dni mogłabym spędzać na rowerze cały czas. Squash, siłownia, wszystko to póki co spycham na dalszy plan, bo wolną chwilę zdecydowanie wolę spędzić na świeżym powietrzu i korzystać póki jest taka możliwość 😉 

Hmmm to, że chcę iść na rower to u mnie PEWNIK 🙂 Pytanie tylko z kim na ten rower się wybrać? Jakoś nie przepadam za samotnym jeżdżeniem. Śmieję się zawsze, że jestem zwierzęciem stadnym 😛 Jak już nie mam pomysłu z kim pójść na rower to idę sama, ale staram się unikać takich sytuacji jak tylko się da 😉 Moje samotne wychodzenie często kończy się tym, że jadę na 60% swoich możliwości . Bo niech coś NIECHCĄCY wywinę, a przecież jestem tam sama…  No i tu nie pojadę, tam nie pojadę, bo już moja głowa wymyśla różne historie. Dlatego też w towarzystwie czuję się najlepiej 🙂

Kama

A Ty lubisz jeździć samotnie? Są ludzie, którzy dobrze czują się w SWOIM towarzystwie na rowerze i inni ludzie nie są im do tego potrzebni 😛 Ja zdecydowanie cieszę się jak mogę na rower wybrać się z kimś jeszcze 😉 A przy okazji jest to świetna droga do poznania nie tylko nowych osób, ale przede wszystkim nowych SZLAKÓW. Tak też było wczoraj 😉 Jako, że ostatnio WPADLIŚMY na siebie z SUDETY NA BAJKU całkiem przypadkowo w Srebrnej Górze, dotarło do mnie, że dlaczego by NIE umówić się na wspólne jeżdżenie 🙂  Jak pomyślałam tak też zrobiłam 😛 Tak więc razem z Sudety na bajku wybraliśmy się na ROWER 😉 Taki szybki przegląd propozycji gdzie się można wybrać, żeby nie złapała nas ciemna noc. W październiku jednak mimo pięknej pogody słońce zachodzi szybko i to ewidentnie daje sygnał, że jednak tej jesieni i zimy nie przespałam 😛 Padło na Chełmiec, a może bardziej jego część i okolice.  Początkowo to była góra, którą od razu skreśliłam z listy miejsc na tą WYCIECZKĘ, ponieważ ostatnio dość często mój rower kręci w tamtym kierunku ;-P Ale Michał podesłał mi mapkę ze wstępną propozycją i stwierdziłam, że tymi szlakami jeszcze nigdy nie jeździłam.

Wyobrażacie sobie? Byłam tam tyle razy, a tu nagle okazuje się, że jest całe mnóstwo szlaków których ja kompletnie nie znam. Poważnie 😛 Dlatego bez wahania zdecydowaliśmy, że jednak ten CHEŁMIEC 🙂  Tak naprawdę objechaliśmy go z każdej strony. Praktycznie z każdej dla mnie NOWEJ strony 😉 Pod względem widoków po prostu przepięknie, jeszcze ta widoczna wszędzie dookoła jesień, zachodzące słońce – po prostu widoki nieziemskie. I taka szybka konkluzja, że ogromna część ludzi w tym czasie leży na kanapie oglądając telewizję. MARNUJE czas! A tu wystarczy wyjść z domu i po chwili jesteśmy z dala od szarej codzienności, zgiełku całego miasta. Jesteś po prostu w RAJU na ziemi 🙂

Ruszyliśmy od Szczawna Zdroju w kierunku Chełmca szlakiem czerwonym rowerowym, żeby nie było, że ciągle jest pod górkę na skrzyżowaniu pod Chełmcem odbiliśmy w lewo w kierunku niebieskiego pieszego szlaku. Fajną ścieżką zjechaliśmy do niebieskiego szlaku, gdzie zaczęliśmy podciągać się pod górę 😉 Uważam, że znacznie przyjemniej wjeżdża się pod górę jak ma się z kim pogadać 😛 Pod warunkiem, że ma się na to siłę hehe. Tak jadąc pod górę zdarza mi się milknąć 😛

W ten oto sposób dojechaliśmy do miejsca , w którym odbijaliśmy z pieszego szlaku na niebieski rowerowy, szybki oddech i jedziemy dalej 🙂 No kawałek pod górkę tam było 😛 Dojechaliśmy do Rosochatki – krzyżówki szlaków żółtego i zielonego pieszego. I to był nasz dalszy kierunek – zielonym szlakiem zjechaliśmy do Boguszowa. Tak tak jak to bywa, gdy zjedziesz na dół musisz znowu wjechać na górę 😛 Hmmm ale górka zaprowadziła nas w całkiem fajne miejsce, na Górę Parkową, gdzie w tym roku odbywała się Boguszowska edycja Górali na start.

Oczywiście nie pozbawiliśmy się tej PRZYJEMNOŚCI objechania sobie kawałka tej traski 🙂 Zielonym szlakiem ruszyliśmy dalej w drogę. Wycieczka była naprawdę świetna, widoki nieziemskie. Częściowo objechana szlakami częściowo na dziko 😛 Jednym słowem ROWER rower i jeszcze raz ROWER 🙂 Tak, dzięki niemu tak naprawdę zobaczyłam w jak PIĘKNYM miejscu mieszkam 🙂 I jak niewiele trzeba, żeby UŚMIECH  z buzi nie znikał.

Pobieranie
Udostępnij

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *