Montaż przerzutki Shimano

Świąteczne porządki – serwis przerzutki Shimano XT RD-M781

Zbliżają się Święta, więc jak większość (aż ciśnie mi się na klawiaturze, żeby napisać KOBIET 😛 )zabrałam się za porządki. TAK pomyłam okna w domu, a nie nie to nie o tych porządkach chciałam napisać 😛 Zabrałam się za pierwszy w moim wykonaniu serwis ROWERU 🙂 I wcale nie chodzi mi tu o umycie go i nasmarowanie łańcucha – chociaż to też zrobiłam 😛 Najbardziej jednak, skupiłam się na przerzutce, tak dobrze widzicie – rozebrałam przerzutkę na części, wyczyściłam , nasmarowałam i złożyłam z powrotem. I wiecie co jest najśmieszniejsze? Nie została mi żadna ‘NIEPOTRZEBNA’ część 😛 Jak słowo daję 😛 A tego bałam się najbardziej, że jak zwykle bywa przy takich naprawach, zostanę  z kupą niepotrzebnych części 🙂

Serwis przerzutki Shimano XT

A dlaczego padło akurat na przerzutkę? Jeszcze przed moją kontuzją działanie przerzutki w moim rowerze zostawiało troszkę do życzenia, oddałam mój ukochany ROWER  wtedy do fachowców. Teoretycznie wszystko po serwisie działało, ale to mimo wszystko nie było takie działanie jak po zakupie roweru 🙂 Wiem, wiem wszystko się zużywa, ale może  można by jakoś temu zapobiec? Jako, że ostatnio mam dużo wolnego czasu… no tak jakoś wyszło 😛 i bardzo brakuje mi ROWERU, postanowiłam przy nim trochę pogrzebać i sprawić, żeby nam obojgu ten czas rozłąki i oczekiwania upłynął jakoś milej 😛 

Pewnie niektórzy pomyślą, że jestem walnięta, ale ostatnie dwa miesiące naprawdę mocno dały mi w kość, dlatego jak Tomek wspomniał coś o tym, że przydałoby się zrobić serwis przerzutki w jego rowerze od razu powiedziałam, że ja też chce 🙂

Generalnie nie jestem z tych, co na siłę walczą o równouprawnienie, czytaj naprawianie różnych dziwnych rzeczy w mieszkaniu, zmiana kół w samochodzie itp. Hihi, ale w tym przypadku pomyślałam, że skoro jestem tak zżyta ze swoim rowerem, to FAJNIE byłoby umieć zrobić przy nim coś więcej, niż umycie czy nasmarowanie łańcucha 🙂

Serwis zaczęłam od… zmiany GRIPÓW 🙂 Tak, postanowiłam zmienić troszkę wizerunek mojego UKOCHANEGO i dodać mu życia 🙂 Oczywiście, żeby nie było za łatwo, okazało się, że są one trochę dłuższe od tych co miałam, więc musiałam poprzestawiać troszkę manetki na kierownicy.  Jak  na pierwszy raz poszło SPRAWNIE 🙂

Aby ułatwić sobie ściągnięcie gripów użyłam strzykawki wypełnionej wodą z płynem do naczyń

Ściągnięcie gripa

Po użyciu wody z płynem girpy zeszły bez najmniejszego oporu

Po prawej stronie konieczne było przesunięcie manetki sztycy i przerzutek.

Kokpit nabrał charakteru, prawda?

Po gripach przyszła kolej na tą bardziej skomplikowaną czynność… hmmm no dobra to trzeba by w jakiś sposób zdjąć przerzutkę z roweru i zabrać się za jej ROZBIÓR 🙂

Przyznam szczerze, że w niektórych momentach potrzebna była mi dodatkowa siła, żeby ruszyć pewne śrubki i zmotywować je do odkręcenia, moje nawowy nie były skuteczne. Naprawdę nie wiem dlaczego 😛 

W celu ściągnięcia przerzutki zamocowanej za pomocą direct mount, w pierwszej kolejności odkręcam i wyciągam oś. Jako że łańcuch miał mieć robionego „szejka”, został rozpięty i ściągnięty – ale nie jest to konieczne, łańcuch można wyciągnąć z wózka odkręcając osłonkę

Serwis przerzutki Shimano XT

Po odkręceniu śruby mocującej odkręcam śrubę trzymającą linkę przerzutki

Zabrałam się do rozebrania przerzutki element po elemencie, jedne szły łatwiej, a przy innych takich jak wózek musiałam trochę powalczyć, żeby jakoś przytrzymać go w odpowiednim miejscu i dostać się do śrubki. To był moment, w którym przydałaby się trzecia ręka 😛 Sprężyna mocno ciągnęła wózek z powrotem, ale się nie poddałam 🙂 Ze mną nie tak łatwo 🙂

Tak więc odkręciłam wszystkie elementy, inne porozbierałam na części pierwsze, poukładałam wszystkie drobniejsze elementy obok siebie, żebym później nie musiała się zastanawiać, która część była od której 😉 Tak, przy rozbieraniu najważniejsze było zwrócić uwagę, co jest od czego, ale i w która stronę było zamontowane 🙂 Tak też układałam te elementy. Kółka przerzutki różniły się napisami, tak więc kładłam je do góry napisem, który był od zewnętrznej strony przerzutki. Hehe najważniejsze, to mieć jakiś plan na złożenie tego wszystkiego z powrotem poprawnie 😉 

Aby odkręcić pin blokujący wózek, należy przytrzymać wózek. Po odkręceniu pinu można delikatnie przekręcić wózek zgodnie z naprężeniem sprężyny 

Aby wyciągnąć sprężynę z łoża, trzeba wykręcić pin zabezpieczający. Delikatnie wyciągnęłam sprężynę aby nie wystrzeliła w kosmos 😉

Dość ważnym elementem było tu jeszcze wyczyszczenie łożysk i uszczelek kółek zębatych. Uszczelki trzeba to ściągnąć bardzo delikatnie, żeby ich nie uszkodzić i nie spowodować tym samym później ich nieszczelności, bo narobilibyśmy sobie w rezultacie więcej szkody niż pożytku.

Z kółka ściągam podkładki oraz tuleję (należy zwrócić uwagę na to, którą stroną założyć podkładki z powrotem), a następnie bardzo delikatnie podważam uszczelkę łożyska

No w końcu wszystkie części były już osobno. Przyszedł więc czas na  wyczyszczenie tych wszystkich elementów. Idealne były do tego szczoteczki da zębów. Ale dobrze jednak użyć takiej, którą nie będziemy chcieli myć już później zębów hehe 😛 Chociaż teraz modne są czarne pasty i szczoteczki z aktywnym węglem, to tu po tym czyszczeniu mielibyśmy czarną pastę z AKTYWNYM smarem 😛

Tak mi tylko głupio przyszło na myśl z tymi szczoteczkami, jako, że do czyszczenia użyłam także miski, ale takiej na co dzień używanej w KUCHNI 😛 Tu oczywiście w zamyśle było, że ją później umyję i znowu będzie używana w kuchni 😛 HAHA naiwna kobieta 🙂 I wiecie co? Jak zobaczyłam później, że ten plastik dość mocno ubrudził się smarem miałam przed oczami moją MAMĘ, która zawsze złości się na tatę, że znowu zabrał jej coś do garażu 😛 Hmmm to się nazywa chyba priorytetem 🙂 Tak tu ZDROWIE mojego roweru było najważniejsze. Miskę kupi się nową 😛

P.S. Tak, byłabym zła na Tomka, gdyby to on załatwił tak coś z kuchennych przyborów 😛

Jak już o misce mowa, to do miski nalałam wodę z płynem do naczyń 🙂 Wyczyściałam tam wszystko to co mogłam, a pozostałe elementy tzn. kółka  z kuleczkami, łożyczka i uszczelki łożysk wyczyściałam w benzynie ekstrakcyjnej. Po tym czyszczeniu wypłukałam wszystkie te elementy jeszcze w wodzie i wszystko dokładnie osuszyłam ściereczką.

No to jak już wszystko było czyściutkie i suche 🙂 zabrałam się do brudzenia tych elementów nowym smarem 🙂 Łożyska potraktowałam zielonym Finish linem.

Sprężynę oraz tuleję sprężyny posmarowałam zielonym smarem Shimano, zgodnie  z zaleceniami producenta 😉

Sprężynę posmarowałam tak, aby pozostał tylko delikatny film smaru

Łożysko zalałam delikatnie olejem z jednej i drugiej strony

Po zamknięciu uszczelki wytarłam dokładnie kółko i uszczelkę

Jak już wszystkie elementy były gotowe, zabrałam się do składania 😉 Czyli często najtrudniejszego etapu całego serwisu. I tu się mile zaskoczyłam 🙂 Wcześniej dobrze przyjrzałam się elementom, co z czego, do czego i w którą stronę, dzięki czemu samo składnie nie było takie trudne 😉 Najtrudniejsze znowu okazało się złożenie wózka 😉 Tym razem odpowiednie odgięcie wózka było niezbędne do przykręcenia śrubki 😛 Tu znowu przydałaby się trzecia ręka. Ale wiecie co? Teraz też się udało 😉

Instrukcja przygotowana przez Shimano (instrukcje serwisowe są dostępne na stronie http://si.shimano.com)  podpowiedziała mi dokładnie co i z jaką siłą należy przykręcić. Hehe i tu była jeszcze szybka nauka użycia klucza z grzechotką 😛 Bo początkowo kręciłam dookoła bez żadnego rezultatu 😛

Składanie poszło sprawnie, wszystkie elementy wróciły na swoje miejsce – SUKCES 🙂

Należy pamiętać o plastikowej uszczelce gniazda sprężyny. Sprężynę zakładam szerszym końcem do gniazda, tak aby trafić wypustką w otwór blokujący. Na tym etapie nie naciągam sprężyny. Najpierw zakręcam śrubę blokującą.

Po zablokowaniu sprężyny przekręcam wózek na jego miejsce, naciągając sprężynę i przytrzymując go tak, by wkręcić pin blokujący. Udało się go wkręcić bez trzeciej ręki 🙂 

No to teraz nic tylko założyć przerzutkę z powrotem na swoje miejsce. Wszytko poszło sprawnie 😉 Jednak regulację przerzutki zostawiłam już Tomkowi. Chociaż nie ukrywam, że to też element, którego będę chciała się nauczyć 😉

Na koniec zostało jeszcze dobrze wyczyścić łańcuch, osuszyć go i nasmarować.

Teraz maszyna odświeżona, czeka aż w końcu będę mogła wrócić do aktywności i ruszyć na wycieczkę 🙂

Udostępnij

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *