Mój rower

No dobra, skoro już wiem, że chce jeździć ‘z górki’ – to sprawa jest prosta, ba nawet banalnie prosta 🙂 Wiadomo – potrzebuje rower górski 😛 Całkowicie nieświadoma, ale szczęśliwa myślę, że teraz już będzie z górki (hihi w końcu), pójdę do sklepu, wydam jakieś 2 tys. i będę miała swój wymarzony ROWER J Dumna, że wiem czego chce postanowiłam dokonać zakupu.

No własnie, wtedy po raz kolejny zderzyłam się z trudną rzeczywistością. Co znaczy jeździć z górki? No jak to co? Chce jeździć w TERENIE 🙂  mhmmm Tak teraz wiem, że słowo teren może mieć naprawdę wiele znaczeń w zależności od tego, kto je wypowiada. To moje na tamten czas mocno mijało się z… no własnie.

Ha idealnie, w samą porę okazało się, że całkiem niedaleko będą testy rowerów. Optymistycznie na hurra z całą zgrają wybraliśmy się na te testy. Dostałam wtedy rower i wraz z ludźmi, którzy od dawna jeżdżą na rowerze (teraz zastanawiam się czy to była odwaga czy może jednak… ) zostałam
‘wywieziona’ na trasę testową 😛 To był mój CZWARTY raz na rowerze 🙂 Pamiętam to dokładnie. Oczywiście do testów dostałam jeden z wyższych modeli Scotta, jeździło się na nim rewelacyjnie,
trasa – na wtedy dla mnie była dość wymagająca. Hmmm a co nie było? Przecież to był mój czwarty raz na rowerze 😛

Muszę dodawać, że znowu w wielu momentach walczyłam wtedy o życie? 🙂

Nie mogę pominąć jednego faktu tych testów 😛 Mój mąż wtedy jeszcze kompletnie nie zarażony cyklozą – do testów wziął szosę 🙂 muszę to sobie
głośno powtórzyć: szosę 🙂 REALLY??? Nie żebym uważała, że szosa to coś gorszego, nie nie 😛 Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy po prostu nie wierzę 😛 Zagorzały endurowiec 🙂

Tak wygląda osoba, która myślała, że jej przeznaczeniem jest szosa :

Prosto po testach pojechaliśmy do teraz już zaprzyjaźnionego sklepu rowerowego 😛 – wybrać ostatecznie MÓJ rower. Pamiętacie moje optymistyczne założenie co do kosztów roweru? Tak, to był kolejny moment, w którym wylano mi kubeł zimnej wody na głowę 😛 ILE kosztują rowery??? OK teraz wybór stał się naprawdę trudny… Zwłaszcza, że wydatek miał być podwójny, ponieważ obydwoje potrzebowaliśmy roweru  🙂 W końcu, po wielu debatach kolega wybrał nam IDEALNE (tak nam wszystkim wydawało się w tamtym momencie) rowery w granicach kwoty, którą mocno podnieśliśmy. Pozostało przełknąć tylko cenę i cieszyć się jazdą i nowym hobby 🙂

Juhhhuuu

A to rowerki, na których zaczynaliśmy  🙂

Nie muszę chyba mówić, że szybko okazało się, że słowo TEREN nabrało nowego znaczenia i okazało się, że chcemy ‘być’ ENDURO? 😛

Tak, rowery, które kupiliśmy, po MIESIĄCU (i czterech wypadach na trasy zjazdowe) okazały się nie tym czego potrzebujemy… Koledzy postanowili nam pokazać co jeszcze można (z)jeździć na rowerach 🙂 Nasze rowery na trasach w Dolni Moravie (tak jeździliśmy tam w pierwszym miesiącu swojej przygody rowerowej 😛 ) wołały o litość! 🙂

A my już WIEDZIELIŚMY, że to jest to czego szukaliśmy, tak własnie chcemy jeździć…

Czekał nas zatem kolejny wybór i zakup rowerów,tym razem jedno było jasne ma to być FULL 🙂

A tu jeszcze kilka fotek z naszych wycieczek 🙂

Kama on the bike
Kama on the bike
Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *