Kama Mostek

Głupia głowa

Gorszy dzień na Rowerze

Zastanawialiście się jak często głowa blokuje Wasz rozwój, a do tego psuje całą frajdę z jazdy rowerem? Jednego dnia wychodzisz na rower i wszystko jest super, wychodzą rzeczy o których byście nawet nie pomyśleli, że możecie je zrobić. Ja wtedy ładuję się mega energią, zaczynam wierzyć w siebie i w to, że jednak coś potrafię. A po tak cudownym dniu przychodzi kolejny, w którym zupełnie nic się nie udaje 🙂 Czasami jest tak źle, że nawet jazda po prostej dróżce wydaje mi się za trudna 😛

Nie wiem z czego biorą się te gorsze dni, GORSZE? Kurde to jest wtedy jakaś ZAGŁADA 😛 Jednego dnia wydaje mi się, że jeszcze ze dwa dni i zostanę mistrzynią świata, a kolejnego dnia trudność sprawia mi już samo wejście na rower 🙂 

Ile razy zakładałam sobie: dzisiaj w końcu to zjadę, dam radę. Brałam rower rozpędzałam się i przed samą górką po heblach i DUPA. Im dłużej zastanawiamy się nad jakąś przeszkodą tym trudniej później powiedzieć swojej głowie, dam radę, spokojnie, możesz mnie nie hamować 😛 Nie wiem, jak Wy, ale ja mam trochę takich miejsc, które kiedyś mnie pokonały i teraz cały czas budzą we mnie respekt… RESPEKT??? Kurde przecież ja tych miejsc nienawidzę! Czasami chciałabym mieć możliwość po prostu wyłączyć strach, myślenie (wymyślanie) co może złego się wydarzyć. Muszę jednak przyznać, że nic tak nie podnosi mnie na duchu jak pokonanie swojej słabości i lęku. Zjechanie rzeczy, które wcześniej mnie zatrzymywały dają mi niezłego KOPA do działania. 

Jedno jest pewne – na siłę niczego nie osiągniemy. Czasami lepiej odpuścić, PODDAĆ SIĘ po to, żeby innym razem wrócić w to miejsce jako ZWYCIĘZCA 😛 W momencie, gdy w grę wchodzi zbyt duży strach, nie warto udawać, że go nie ma. Podjęcie próby w takim stanie może skończyć się … ajjj moja GŁOWA tu ma niezłe pole popisu 😛

Photo by Jurek Godłów

Zbyt duży stres może spowodować, że zaciśniemy hamulce w nieodpowiednim momencie i wtedy spotkanie pierwszego stopnia z ziemią gwarantowane. Fajnie czasami poleżeć, ale zdecydowanie na jakimś wygodnym leżaczku a nie na trasie z korzeniami i kamieniami 😛

Photo by Jurek Godłów

Patrząc na to z boku wydaje mi się to wszystko śmieszne, jednak będąc na trasie – sama bym się siebie bała, w momencie gdy moja głowa bierze górę nad tym co ja bym chciała 😛 Do szału doprowadza mnie fakt, że GŁOWA może mnie aż tak zatrzymać, popsuć cały FUN z jazdy i zmusić mnie do zejścia z roweru 🙁 Już mówiłam, że nic mnie tak nie wyprowadza z równowagi jak sytuacja, w której schodzę z roweru? 😛

Cały czas walczę, aby głowa przestała mnie pokonywać, ale ta walka samej ze sobą jest najtrudniejsza. Kurcze, najtrudniejsza? To jest niczym walka ze smokiem broniącym dostępu do zamku 😛 Jak wytłumaczyć komuś tak UPARTEMU, że można jechać dalej 😛 Może kiedyś pokonam sama SIEBIE 

Photo by Jurek Godłów

Najważniejsze jednak to wiedzieć na ile możemy sobie pozwolić i wierzyć, że to wszystko jest możliwe 🙂

Podjazd
Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *