Glacensis Flow Trip

Glacensis Flow Trip

Glacensis Flow Trip - co to takiego?

To świetna opcja na objechanie sieci ścieżek Singletrack Glacensis bez zastanawiania się jak je połączyć i w jaki sposób skomunikować początek z końcem 🙂

O trasach Glacensis mieliście już okazję poczytać u mnie o tutaj. Zatem osoby, które przeoczyły ten artykuł odsyłam do niego po garść informacji ogólnych 🙂 Jak już zdążyliście wyczytać, trasy te w moim przypadku odwiedzane są raczej z moimi małymi rajderami, gdyż stanowią dla nich fajną opcję na trening w pięknych okolicznościach przyrody. Ja osobiście nigdy z tymi trasami się nie zaprzyjaźniłam i to nie dlatego, że trasy są złe czy nieciekawe… a jedynie dlatego, że na rowerze szukam po prostu czegoś zupełnie innego. A czego? Adrenaliny, wyzwań, mniej uklepanych i wyrównanych tras 🙂 Te trasy zdecydowanie należą do łagodnych, wyklepanych, poukładanych, wiodących przez piękne krajobrazowo miejsca, ale bez większych szaleństw.

Dzięki temu stały się idealne i dostępne dla ogromnej części ludzi, trasy nie wymagają większych umiejętności i techniki, a dają sporo zabawy i możliwości treningu. Poziom trudności jak zawsze wzrasta z poziomem prędkości – mimo wszystko trasy zdecydowanie może odwiedzić każdy 🙂

Na czym polega Flow Trip?

Założenia są proste 😉 Ekipa zbiera chętnych ludzi i rozwozi na uzgodnione wcześniej pętle. Co to oznacza i jaką daje przewagę nad samodzielną wycieczką? Ano to, że za wycieczki Glacensis  Flow Trip odpowiedzialni są ludzie, którzy mieli ogromny wkład w powstawanie tych tras, znają je od podszewki, zarówno ich zalety jak i wady. Co najważniejsze nie ukrywają wad i doskonale doradzają w kwestiach wyboru tras pokazując ich atuty. 

Flow Trip

Czy każda wycieczka wygląda tak samo?

Zdecydowanie NIE! Każdorazowo trasy, tempo, ilość pętli do przejechania itp. jest dostosowywane do osób jadących na wycieczkę. Ekipa ze Srebrnej Góry służy pomocą i doświadczeniem w doborze tras do poziomu umiejętności i oczekiwań. W tej wycieczce chodzi o to, aby z tras wycisnąć wszystko co najlepsze. Dodatkowo możemy dowolnie wybrać opcję z podjazdami lub bez. Niektórym może wydać się to dziwne, ale tu skorzystać mogą bardzo osoby, które bawią się przede wszystkim zjazdami na rowerze. 

Dzięki ominięciu sekcji typowo podjazdowych możemy zrobić dużo więcej odcinków zjazdowych, wykorzystując siły w pełni na zabawę trasami prowadzącymi w dół. Ekipa z Trasy Enduro Srebrna Góra jako główni pomysłodawcy i nadzorujący budowę oraz stan sieci tras Glacensis jako jedyna ma pozwolenie na wjazd na drogi leśne, prowadzące na początki pętli zjazdowych. Pamiętajcie , że wszelkie inne ogłoszenia znalezione w sieci proponujące ten typ wycieczki po trasach zlokalizowanych na Ziemi Kłodzkiej wjeżdżają tam nielegalnie… 🙁

Jak wyglądał nasz Flow Trip?

Zbiórka rano o godzinie 8.30 w centrum Trasy Enduro by Kellys Srebrna Góra. Nasz Flow Trip zbierał w sobie prasę i blogerów rowerowych. Przykrój rowerów był przeogromny od sztywniaczków XC, all mountain poprzez maszyny enduro z pełnym zawieszeniem. Na trasie były również dwa rowery enduro ze wspomaganiem elektrycznym, jeden z nich tego dnia należał do mnie 😉 

Jak już wcześniej wpsominałam trasy Glacensis nie należały do moich ulubionych i zawsze powtarzałam, że chętnie sprawdziłabym je na elektryku, aby mieć możliwość po przejechaniu kliku pętli dalej bawić się każdym elementem napotkanym na trasie. Dzięki ekipie Tras Enduro zostałam wyposażona na wycieczkę w rower elektryczny z pełnym zawieszeniem i w pełni naładowaną baterią, tak więc o brak mocy nie musiałam się martwić tego dnia 😉

W naszym planie były pętle, na których do tej pory nie byłam, co bardzo mnie cieszyło. Dzięki temu większość tras zaliczanych do sieci Singletrack Glacensis mam już objechanych 🙂

Pętla Jagodna

Na pierwszy ogień poszła niedawno oddana Pętla Jagodna. Tą jako jedyną postanowiliśmy zrobić w całości, bez omijania części podjazdowej. Dojazd z Centrum tras enduro na start pierwszej trasy zajął nam około godzinę. Na miejscu pogoda postraszyła deszczem, ale na szczęście na straszeniu się skończyło 😉 Ruszyliśmy ostro z kopyta, tempo było naprawdę szybkie. Każdy kto zatrzymał się w celu wykonania zdjęć miał później sporo roboty, żeby dogonić grupę 🙂 Część podjazdowa mi tym razem bardzo przypadła do gustu 😛 Dzięki temu, że leciałam na e-bikeu miałam sporo możliwości, aby poskakać i dobrze się bawić mimo podjazdu 🙂

Część typowo podjazdowa kończy się na szczycie Jagodna, gdzie przepiękne widoki można podziwiać ze szczytu wieży. U podnóży wieży zaczyna się część zjazdowa pętli Jagodna. Początkowo ukształtowanie trasy pozwala cieszyć się jazdą w dół bez dopedałowywania, później natomiast robi się bardziej interwałowo, ale nada ciekawie. Jest się gdzie pobawić, choć troszkę polatać. Środkowa część w tym okresie lata, po intensywnych deszczach wije się przez niezły gąszcz dość wysokiej trawy 😉 Trasa kończy się praktycznie w ty samym miejscu, w którym się zaczynała, więc po przejechaniu całości organizatorzy wycieczki w szybki i sprawny sposób zapakowali nasze rowery i już jechaliśmy na kolejną tego dnia trasę.

Pętla Międzylesie

Tą trasę robimy już tylko w części zjazdowej. Podjazdu mieliśmy dosłownie jakieś pięć minut i już mogliśmy cieszyć się naprawdę fajnym flow na zjeździe.  Jedna z przyjemniejszych części, bez zbędnego wytracania prędkości. Fajna przemyślana – tu akurat zapomniałam włączyć zegarka i tej pętli na moim śladzie GPX nie zobaczycie… 🙁 Pętla zaczęła się i skończyła bardzo szybko. Złapaliśmy taki flow, że nikt z nas nie zatrzymał się nawet na chwilę, żeby zrobić zdjęcie. Stop był dopiero na końcu trasy 😛

Trasa kończyła się w zupełnie innym miejscu niż zaczynaliśmy sekcję zjazdową, ale ekipa prowadzącą nasze flow tripowe busy już na nas czekała. Szybkie pakowanie rowerów i po chwili byliśmy w drodze na kolejną pętlę – tym razem…

Pętla jodłów

Trasa ta staruje nigdzie indziej jak w Jodłowie właśnie 🙂 Zaczyna się bardzo ciekawym zjazdem usłanym bandami. Bardzo szybko okazuje się, że prędkość którą postanowiliśmy pokonać tą trasę w niektórych bandach okazuje się dość hmmm niebezpieczna, a bandy staja się po prostu za ciasne… Po części typowo zjazdowej dotarliśmy do miejsc z licznymi mostkami – tu ostatnie ulewy zrobiły swoje i przed oraz tuż za mostkami trzeba było zachować rozwagę, gdyż pułapki w postaci naprawdę głębokiego błota mogły popsuć troszkę zabawę.

Tam też zaczyna się bardziej widokowa część trasy i w końcu chwila na to by wykonać jakieś zdjęcia. Wcześniej aż żal było się zatrzymywać i psuć sobie zabawę na zjeździe. Końcowy odcinek trasy wiedzie przez łąki, zdecydowanie nie ma tu już mowy o zakręconej ścieżce. Całości dopełnia jednak malownicza okolica. Na koniec aby dotrzeć do miejsca startu trzeba podjechać dość stromym asfaltem – jednak jeżeli wybraliście się na Flow Trip – busy będą czekały na Was tuż przed podjazdem 😉

To jest ten moment, kiedy warto zadbać już o żołądki, tak więc czas na…

OBIAD 😉

Ta wersja jest oczywiście do uzgodnienia. Można wybrać wersję wycieczki podstawową lub rozszerzoną o obiad. Jednak myślę, że przy całodniowej jeździe na rowerze, miło zrobić krótką przerwę na cos ciepłego do zjedzenia 😉 Jako, że kolejna w planie była najnowsza pętla – Międzygórze, obiad mieliśmy zaplanowany w Czarnej Górze, niedaleko początku pętli. Obiady zawsze planowane są w restauracjach, które wspierają również sieć tras Singletrack Glacensis. 

A po obiedzie, zapadła szybka decyzja, że zostawiamy jedną z tras – tu padło na Międzygórze i jedziemy prosto na Trojak.

Pętla Trojak

Jako, że nasza wycieczka była tripem prasowym, niechcący zmarnowaliśmy troszkę za dużo czasu na fotorelacje, stąd też decyzja o rezygnacji z jednej z pętli. Jako, że organizatorzy bardzo zachwalali pętlę Trojak – zdecydowaliśmy się, że to ona dopełni nam dzień.

Jak zachwalali tak też było! Pętla spodobała nam się na tyle, że zdecydowaliśmy się przejechać ją dwa razy 😉 Oczywiście zgodnie z założeniem tego dnia, zostaliśmy zawiezieni na początek odcinka zjazdowego z pominięciem podjazdu. Tu już bez marnowania czasu łapiemy rowery i lecimy w dół.  Nasi organizatorzy po raz kolejny nie ściemniali – ta trasa zdecydowanie najbardziej przypadła nam do gustu. Nie muszę chyba dodawać, że tu również nie zatrzymaliśmy się na robienie zdjęć. Trasa zdecydowanie prowadziła w dół. Sporo było na niej elementów pozwalających oderwać się od ziemi. Kilka mostków, w tym jeden dłuuuugi 🙂 i kilka rockgardenów. 

Trasa dość urozmaicona, a przede wszystkim brak na niej elementów, które wybijają z prędkości i psują flow. Trojak w dolnej części przechodzi w Zdrój – łagodniejsza wersja, ale również przyjemna.  W dolnej części prowadzącej przez łąkę zostaje do pokonania kilka band i trzy stoliki na miłe zakończenie. Tu padła bardzo szybka decyzja, że pakujemy rowery na busy i lecimy jeszcze raz do góry na początek części zjazdowej. Tym razem zanim przystąpiliśmy do zjazdu, postanowiliśmy odwiedzić szczyt góry Trojak. Dosłownie chwila wdrapywania się do góry i znaleźliśmy się na przepięknym punkcie widokowym J Tam zdaliśmy sobie sprawę z tego, że zrobiło się już dość późno… tak wiec złapaliśmy swoje rowery i po raz ostatni tego dnia postanowiliśmy bawić się na całego jazdą w dół 😉 

Po dotarciu do busów, ekipa Flow tripa w ekspresowym tempie spakowała rowery i po chwili byliśmy w trasie do Srebrnej Góry, w której zaczęła się nasza przygoda.

Dzień zakończyliśmy na  rowerowych 45km, zaliczonych pięciu pętlach, w tym Trojak i Zdrój dwa razy 🙂

Podsumowując....

… czy warto? Bardzo! Po raz pierwszy tak dobrze bawiłam się na Glacensisach 😉 Flow trip w wersji jaką my wybraliśmy był idealną możliwością do pobawienia się na trasach. A jaki rower najlepiej zabrać ze sobą? Jeżeli mamy do wyboru, to zdecydowanie fajnego sztywniaczka – ten rower będzie idealnym rozwiązaniem na te single 🙂 I nie musicie się martwić tym, czy go macie – ekipa z Tras Enduro Srebrna Góra może wyposażyć Was w każdy rodzaj roweru dającego frajdę na trasach !!!

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *