Underthebridge

A Ty gdzie masz zakwasy po wyjściu na rower?

Adekwatnie do pytania z kinem ja zapytam o ROWER. Chodzicie do kina czy na film? Na rower czy pojeździć? HAHA  i tu Was mam! A odpowiedź wcale nie musi być taka oczywista 🙂 Bo tak samo jak okazuje się, że można iść na film do kina, tak można iść na ROWER POJEŹDZIĆ 😛

Photo by Jurek Godłów

Zawsze powtarzam, że jestem zwierzę STADNE 😛 Tak tak nadal mówię o sobie 😛 Nigdy nie lubiłam samotnych wyjść na ROWER hmmm wtedy widziałam to trochę inaczej, twierdziłam, że z kimś człowiek może sobie na więcej pozwolić, bo nawet jak coś pójdzie nie tak, to jest ta druga osoba, która udzieli pomocy, albo chociaż będzie i wie, że coś mi się stało 😛 haha poważnie z tą pomocą 🙂

Na samotnych wyjściach zawsze jeżdżę bardziej zachowawczo, często wolniej, a czasami odpuszczam niektóre przeszkody całkiem, coby nie kusić losu 😛 Ale teraz myślę, że to wcale nie dlatego nie lubię jeździć sama 😛 Samotne wyjścia na rower zdarzały mi się naprawdę rzadko… i wtedy za drugą osobę robiły mi słuchawki w uchu. Niby byłam, pojeździłam, ale to nie było to samo. Też tak macie? 

Photo by Jurek Godłów

Mimo, że zazwyczaj wychodzę na ROWER 😛 to mimo wszystko robię to dlatego, żeby POJEŹDZIĆ, wyszaleć się, zmęczyć i wywalić z siebie wszystkie stresy i problemy. Masa pozytywnej ENERGII, która wyzwala się wtedy sprawia, że mimo mega zmęczenia czuje się przeszczęśliwa 🙂 Poważnie! ale to mogą zrozumieć tylko inne sportowe świry, które wywalą z siebie całą energię i nadal twierdzą, że dzięki temu mają SIŁĘ  by podołać całej reszcie obowiązków 🙂

Photo by Jurek Godłów

Jest wycieczka – jest zdjęcie z pomnikiem 😉

Tak, jestem powalona, uwielbiam ruch, lubię jak coś się dzieje. Czasami okazuje się, że w kalendarzu brakuje dnia na odpoczynek, ale mimo to DOBRZE mi z tym 🙂 W pracy pytają, czy tego się jakoś NIE LECZY haha poważnie? Pewnie i leczy, tylko po co? Ja nie mam zamiaru się z tego leczyć, co więcej chętnie ZARAŻĘ tym innych 😛 A co, zrobiłabym to z premedytacją 😛

Ostatnich kilka wyjść na rower pokazało mi, że większe zakwasy można mieć na brzuchu i policzkach od śmiania się, niż od samego jeżdżenia 😛 Mimo, że poza śmiechem jeżdżenia było dużo!

Photo by Jurek Godłów

Endorfiny – dzięki nim napijesz się nawet w fulfejsie 🙂

To tu jeszcze bardziej  naswuwa mi się pytanie czy poszłam na ROWER czy POJEŹDZIĆ haha no dobra niech będzie, że po równo i na rower i pojeździć 😛 Ale z dobrą (czyt. równie powaloną) ekipą kilometry robią się same, a dodatkowo przekładają na głupie pomysły i … niekontrolowane ataki śmiechu haha kurde nadal się śmieje, jak przypominam sobie te wszystkie akcje i ‘FAJNE RZECZY’ 😛

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *