Tytuł

Srebrnogórskie zakończenie sezonu

W tym roku impreza kończąca sezon trwała 4 dni 🙂 Zabawę można było zacząć już w piątek i szaleć do poniedziałku włącznie o ile tylko siły pozwoliły 😉 To jedna z tych imprez, która na stałe zagościła w moim  kalendarzu rowerowym 😉 

Srebrnej pojawiliśmy się w sobotę, wtedy też miała miejsce główna impreza zakończeniowa 😉 Kupując karnety, w  pakiecie otrzymywaliśmy ulubiony izotonik rowerzysty 😛 oraz coś na ząb 😉 Dodatkowo podniebienie rozpieszczał niezastąpiony krem z pasternaka i przepyszny chleb z pasztetem sojowym od Sery Lutomierskie 😉 Idealnie rozgrzewająca w ten dość zimny i mokry dzień 😉

Pierwsze dwa wjazdy i zjazdy zaliczyliśmy w deszczu…. brrrr tak więc na dzień dobry byliśmy już cali mokrzy 😛 Później do tej morkości doszły tony błota na ubraniach, rowerze i wszystkim dookoła 😛

Na szczęście na dole można było choć trochę osuszyć tyłek przy ognisku i ogrzać zmarznięte mięśnie 😛 Ale tylko chwilę, bo tarpany niecierpliwie tupały nóżką, że już na nas czekają, żeby zawieźć nas na górę 🙂 Takiej ilości błota, wręcz masła na Srebrnej nie pamiętam ;-P Ilość błocka na trasach była adekwatna do do ilości dobrej zabawy i momentów, w których robiło się gorąco przy uślizgach przedniego koła 😛

Po zmroku zaczęła się dopiero jazda 😛 Night ride! Rajderzy wyposażeni w oświetlenie rodem z elektrowni ruszyli na górę, żeby podnieść nieco poziom adrenaliny, dostarczonej wcześniej przez błoto i mokre korzenie 😛 

Trasy, które wydawałoby się znamy bardzo dobrze, po zmroku nabrały zupełnie innego charakteru. Przyznam szczerze, że miałam momenty, w których nie do końca orientowałam się w której dokładnie części trasy jestem 😛 Każdemu polecam spróbować takiej jazdy, mega fajne przeżycia gwarantowane 😉 A dropy w nocy… skacze się tak troszkę inaczej 😛 

Niedziela… hmmm dużą część tego dnia poświęciłam na czyszczenie i pranie ubrań  z soboty 😛 Szczerze byłam przekonana, że ubrania mogę walnąć prosto w kosz… i to zdecydowanie nie ten do prania! 😛 Ale po jakichś 2 godzinach szorowania ręcznego nadawały się już do wrzucenia do pralki 😛 A z pralki wyjęłam je w idealnym stanie 😛

Tak więc byliśmy gotowi, żeby w poniedziałek znowu zaatakować trasy na Srebrnej Górze 🙂

W poniedziałek przywitało nas piękne słoneczko, ale było ono dość zdradliwe, bo było naprawdę mroźno. Tego dnia postanowiłam zmierzyć się ze specjalnie przygotowanym przez gospodarza imprezy odcinkiem na Stravie 🙂 Podczas 4 dni Srebrnogórskiego zakończenia sezonu można było ścigać się na Stravie na dolnym odcinku trasy A. Najszybszy rajder i rajderka mieli do zgarnięcia kaski od Uvex Polska

I tu takie miłe zaskoczenie na koniec sezonu, bo udało mi się zgarnąć tą nagrodę 🙂

Ale Srebrna Góra to nie tylko rower, to mega klimat, świetni ludzie, którzy sprawiają, że w każdej wolnej chwili chcesz tam być! 

Dzięki za ten sezon i już czekam na kolejny 🙂

Imprezę przy ognisku rozkręcał Pastor

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *