Kama z mapką

Rychleby

Co robić w środę? Jak to co, najlepiej wybrać się na Rychleby! Miejsce, które skradło moje serce już na początku mojej przygody z rowerem, teraz miało skraść serce Edyty 😉 Czy się udało? Zdjęcia mówią same za siebie 😉  Miejsce, które było w naszym planie rowerowym aż wstyd się przyznać od ponad trzech miesięcy, ale w końcu się udało! Chociaż łatwo nie było, ale kto mówił, że będzie łatwo? Jako, że  znowu mieliśmy problem ze zgraniem terminu, spontanicznie wpadła środa 😉 

Jazdę zaczęliśmy od samochodowego enduro 😛 Nawigacja chyba oszalała i przeciągnęła nas górkami, krętymi  dróżkami, na których ledwo mieściło się auto. Tak dobrze myślicie to były drogi dwukierunkowe 😛 Ale udało się i w końcu dotarliśmy na miejsce. Pierwszy podjazd, tysiące zachwytów i oczywiście zdjęć. Dr Wiessner to chyba najlepsza PODJAZDÓWKA jaką kiedykolwiek jechałam! Jest bardzo techniczna i wymagająca, daje nieźle w kość, ale co najważniejsze daje też dużo od siebie! To niezwykle malownicza, przepiękna trasa, na której ani przez moment nie żałuję, że podjeżdzam pod górę! A przy okazji kupa śmiechu i wygłupów skutecznie odwraca uwage od zmęczenia. 

Gdy byłam tu poraz pierwszy, dopiero zaczynałam swoją przygodę z rowerem, wtedy to właśnie podjazdówka sprawiła mi najwięcej trudności w trakcie jazdy. Podjazd, na którym znajdziemy kamienie, głazy, kładki, mostki, ostre zakręty, korzenie – dosłownie wszystko. Dla tych którzy lubią zdejmować kask jadąc od górę – tu zdecydowanie NIE polecam 😉 Chociaż jak widać i w naszym gronie osoby na tyle odważne się zdarzają 😉

Na pierwszy rzut poszła trasa Wales – jedyna ze wszystkich, która damskiej części wycieczki nie przypadła do gustu. Trasa kamienista, bardzo techniczna, ale całkowicie swym charakterem odbiegająca od wszystkich pozostałych. Bardzo surowa, tam kamienie i skały po prostu są, ciężko na niej mówić o jakimkolwiek flow. Sama końcówka już przyjemna no i przede wszystkim doprowadzająca do trasy SuperFlow!

No, a trasa SUPERFLOW jak sama nazwa mówi…daje super FLOW 😛 Tam jest naprawdę czad! Trasa, którą może przejechać każdy, nawet początkujący rowerzysta. Sama pamiętam jak raczkowałam na rowerze i jaką zabawę dawała mi ta trasa. Co prawda wtedy wszystko było dla mnie trudne, ale co najważniejsze do przejechania. Stopień trudności i FRAJDY na tej trasie zależy od prędkości 🙂 A tu można rozwinąć naprawdę DUŻE prędkości 🙂 Cała masa band, delikatne stoliki, hopki – jest moc 😉 To najdłuższa trasa ze wszystkich. To jakieś 10 km trasy! Całość podjazdówka Dr Wiessner plus SuperFlow to 18 km, jest co jechać 😉

Ale, żeby nie było, że zawsze jest tak cudownie to tym razem nie wszystkim od początku udało złapać się FLOW  😛 Tuż za odcinkiem podjazdowym Edyta z tej radości hycnęła sobie na dropie i w efekcie została bez powietrza w tylnym kole! My nieświadomi tego, co się wydarzyło zjechaliśmy pierwszą część trasy i po chwili już  z lekkim stresem zaczęliśmy wracać do góry. Szczerze baliśmy się tego, co mogło się tam wydarzyć. Ale w pewnym momencie Bodzio wypatrzył Edytę idącą z rowerem. Idzie! Czyli nie może być tak źle! Tak więc pierwszą sekcję załamana Edyta  sprowadziła rower, ale tam z pomocą czekała już ekipa od zadań specjalnych 😉  Okazało się, że poza mną to ekipa ratunkowa składała się z fotoreportera i modelki  😛

Edyta jako jedyna z naszego teamu ma rower z kołami 27.5” i jako jedyna nie zabrała ze sobą dętki. No bo i po co? 😛 A no tak, na wszelki wypadek! 😛 Początkowo z niedowierzaniem, ale jednak postanowili mi ZAUFAĆ i…Tak wcisnęłam dętkę 29″ do 27.5″ Zaufali, że się da więc po szybkiej akcji Edyta też w końcu odnalazła ten słynny FLOW  😉

 Po kolejnym podjeździe postanowiliśmy zmierzyć się z flow po skałach i kamieniach 😛 Zaatakowaliśmy  nowa trasę Sitko – Velryba. Bardzo fajna trasa z jeszcze fajniejszym zakończeniem. Ten zjazd robił wrażenie. Oczywiście można było go obskoczyć również chicken linem. Cała trasa była takim mixem i wstępem do Velryba oraz Tajemnej 🙂 Całość składa się z kamieni, skał, poukładanych w MEGA trasę. 

Dalej zboczyliśmy na dwa zjazdy Obelixa. Traski liczącej jakieś 150m ale dającej dużo fanu. Obelix to króciutka trasa, ale wymagająca płynności i dobrego balansu. Całość ułożona ze sporych głazów tworzących wąską, pofalowana traskę, którą spokojnie przejeżdżamy bez dopedałowywania, ale tez bez hamowania 😉 I tu często jest problem, bo sporo osób odruchowo łapie za klamkę i wtedy brakuje prędkości i płynności, aby pokonać traskę. Gdy już uwierzysz, że hamulec nie jest tu potrzebny – zaczyna się prawdziwa zabawa 😉

Szybki powrót na trasę i tu Velryb – coś pięknego. Jeżeli komuś Trutnov przypadł do gustu, to z tej trasy nie będzie chciał wracać! Jest po prostu genialna 😉 Sama nazwa kryje już w sobie charakter trasy. W większości składa się z DUŻYCH głazów i skałek, na które podjeżdżamy a następnie po nich lecimy w dół. Głazy połączone z mostkami, zakrętami tworzącą super całość, trasę, na której wegetarianie narażeni są na niespodziewane spożycie mięsa i białka zwierzęcego 😛 Velryb daje taką frajdę, że banan z buzi nie schodzi. 

Z tej traski wpadamy prosto na Tajemną, tu mimo dużej ilości wąskich przesmyków pomiędzy kamieniami i skałami i DUŻEJ ilości kamieni można odnaleźć fajny flow 😉 Trasa kamienista, ale całkowicie odbiegająca od poprzednich. Tu kamienie są zdecydowanie mniejsze i nie stanowią całości trasy. Jednak to jedna z tych tras, której nie polecam jeździć na sztywniaku. Oczywiście, że się da, tylko po co? 😛 Jadąc tą trasę sztywniakiem, możemy niechcący przypomnieć sobie, co jedliśmy na śniadanie, albo co gorsza na kolację 😛 Na fullu jest ona już bardzo przyjemna 😉

I tak lecąc przed siebie zaliczyliśmy Mramorovy, Hupcuk i Sjezdy docierając do mety ;-)Te traski są już bardzo podobne do siebie. Jest to takie połączenie superfow z kamieniami, kładkami, trawersami i innymi atrakcjami. Jadąc nimi, aż niewyobrażalna wydaje się ilość PRACY włożona w to, aby te ścieżki wyglądały tak a nie inaczej. Każdy kamień, przeszkoda są przemyślane i ułożone tak, aby wariaci tacy jak my mieli niezły FUN z jazdy.

Na dole przy centrum znajduje się też świetny plac treningowy, na którym spokojnie można spędzić pół dnia 😉 Przygotowany jest tam nie tylko pumptrack ale również wszelkiego rodzaju przeszkody, które w rezultacie będziemy musieli pokonać na trasie. Idealne miejsce, aby na spokojnie zapoznać się  z przeszkodą i oswoić na tyle, aby na trasie nie sprawiała nam większych trudności 😉

Pobieranie
Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *