Kama z elektrykiem

Niesportowa wycieczka! A Ty byłeś na rowerze czy na łatwiźnie? :-)

Jak to przystało na niedziele, w niedziele należy leniuchować! Ja uważam, że byłam na rowerze, większość ludzi twierdzi, że nie poszłam na rower tylko na ŁATWIZNĘ 😛 Tak byłam na wycieczce na ELEKTRYKU 😉 Nadal uważam, że byłam na rowerze i że to ja jeździłam, a nie rower 🙂

Nie rozumiem całej tej nagonki na elektryki, na ludzi którzy na nich jeżdżą… przecież co komu do tego, czym ktoś jeździ. Każdy robi to co lubi i najważniejsze, żeby jemu to sprawiało przyjemność. Dlaczego ludzie mają taką przypadłość, żeby ciągle komentować to co robią inni i uważać, że mają prawo mówić, który sposób jest LEPSZY? Większość z ludzi, która wypowiada się na temat elektryków nigdy na nim nie siedziała, przez co ma bardzo mylne pojęcie o tym jak jeździ się takim rowerem. Ten ROWER nie jedzie sam, nie jedzie za człowieka. Pomaga, owszem, ale mądre  wykorzystanie wspomagania może pomóc w wyrabianiu kondycji, a nie ją zastępować. Żeby to zrozumieć, nie wystarczy usiąść na elekryku, nie wystarczy wjechać na jedną górę, całodniowa wycieczka daje naprawdę MOCNY obraz, tego po co ktoś  te rowery wymyślił. Zdecydowanie nie są to rowery tylko dla emerytów. 

Ale ilość komentarzy, którą usłyszałam podczas tego jednego dnia – przerosła mnie totalnie. Tak nie jestem emerytką, mam dwie zdrowe nogi, a mimo to jazda tym rowerem sprawiła mi dużo frajdy i uwaga SATYSFAKCJI, że udało mi się podjechać rzeczy, które są niepodjeżdzalne 😛 Mówienie, że jazda na elektryku jest dla leniwych to tak samo, jakby osoby jeżdżące na hulajnogach mówiły, że rowerzyści są leniwi bo mają pedały zamiast odpychać się nogami 😛 Albo osoby posiadające większą ilość przerzutek (albo w ogóle je posiadające) oszukiwały, bo to przecież BARDZO ułatwia jazdę 🙂 Poważnie??? Myślę, że należy trochę wyluzować i dać ludziom cieszyć się z tego co robią.

Tak więc, tej niedzieli i ja skorzystałam z możliwości zrobienia wycieczki elektrykiem. Jeżeli myślicie, że wróciłam do domu wypoczęta to się mylicie 😛 I powodem tego nie był mój brak kondycji, bo na co  dzień robię te trasy swoim rowerem, który wspomagania NIE ma i daje radę. Czy mi się podobało? BARDZO 🙂 Objechaliśmy kilka szczytów, zrobiliśmy mnóstwo kilometrów, łącznie pięć godzin spędzonych na rowerze. Trasa zrobiona w dużym tempie, jako, że rowery miały wspomaganie jechaliśmy rzeczy, które normalnie niestety trzeba wprowadzać. Myślicie, że podjechanie naprawdę mega stromej góry z bardzo luźnym podłożem, mnóstwem luźnych kamieni, melafiru itp. było proste, nie wymagało wysiłku i, że rower sam tam wjechał? Ojjj nie, zdecydowanie nie. Pamiętam jak jakiś czas temu robiłam te podjazdy swoim rowerem i różnica była taka, że mój rower tam musiałam pchać (z czym miałam ogromny problem, bo nogi osuwały się razem z podłożem), a ten rower pozwolił mi na tą górę wjechać. Nadał jednak bez MOICH umiejętności i bez mojego pedałowania ROWER sam by nigdzie nie wjechał. 

Dlaczego uważam, że ze wspomagania w elektrykach trzeba mądrze korzystać? Bo nie sztuką jest rozpoczynając wycieczkę włączyć wspomaganie i wyłączyć je kończąc wycieczkę. My ze wspomagania korzystaliśmy tam, gdzie było ono naprawdę potrzebne, poza takimi miejscami jechaliśmy bez wspomagania. Czyli tak naprawdę mieliśmy do upedałowania rower, który waży jeszcze raz tyle co zwykły. AAAAA i jeszcze sam POZIOM wspomagania… używając wspomagania najsłabszego (a takiego właśnie używaliśmy) rower nie wyrywa się do przodu jak spłoszony koń 😛 To w jaki sposób, jak bardzo i czy w ogóle rower będzie nas WSPOMAGAŁ zależy tylko od rajdera 😉 To wszystko pozwoliło nam na zrobienie FAJNEJ, długiej wycieczki, na której naprawdę dostaliśmy w kość. Tak  na elektryku też można się zmęczyć ;-P Trasy które obieraliśmy, tempo i zdobyte szczyty, sposób korzystania z napędu, to wszystko razem sprawiło, że zmęczenie  wcale nie było  mniejsze niż na zwykłym rowerze. 

Jaka moim zdaniem jest różnica pomiędzy tak znienawidzonym elektrykiem, a zwykłym rowerem? Taka, że elektryk pozwala przejechać WIĘCEJ i szybciej. Bez Twojej nogi i pedałowania nigdzie nie pojedzie! 🙂

P.S. Nadal nie porzucam swojego roweru na rzecz elektryka 😛 

Pobieranie
Udostępnij

2 komentarze

  • Witam , ja mam również elektryka, cieszę się go kupiłam . Mam również i tak zwany „zwykły rowerek ” , ale niestety nie mogłabym już nim robić takich tras jak robiłam do tej pory. Składa się na to wiele przyczyn : wiek zdrowie. Zwykłym rowerkiem zrobię do 80 km , a i 104 w maju też zrobiłam , było to jednak okupione wielkim zmęczeniem i niewiele miało wspólnego z przyjemnością.Natomiast na elektryku cudnie , mogłam sobie spokojne popedałować , pooglądać przyrodę i nie musiałam ciągle gonić mojej grupy i jak się ciągle kogoś goni, to ciągle jest się zmęczonym. Również słyszałam że na elektryku to nie jazda. Oczywiście nikt nim nie jeździł i myślą że to jak jazda samochodem. Bez elektryka bym nie mogła sobie tak pojeździć a bardzo lubię . Będę więc jeździć sobie nim i z moimi przyjaciółmi że Szprychy i będę się tym cieszyć i nie będę „zajechana” tylko radosna że spędziłąm fajne czas na świeżym powietrzu i spędziłam go aktywnie z przyjaciółmi. Pozdrawiam Hanna Grochocka

    • Chyba właśnie na braku zrozumienia zasady działania napędu wspomagającego polega problem. Silnik uzupełnia moc rajdera a nie jedzie za niego. Wydaje mi się, że cały hejt a elektryki powstał w czasach, kiedy niewiele osób miało okazję na nich pojeździć, napęd elektryczny kojarzony był jedynie z silnikami z guzikami, które pozwalały na jazdę bez dotykania korby… Niech każdy robi to co kocha, na sprzęcie jaki lubi, mój apel jedynie o to , żeby nie być zafiksowanymi ignorantami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *