Title

Kolorowe Jeziorka – Rudawski Park Krajobrazowy

Kolorowe Jeziorka – padł pomysł, żeby przez góry dostać się na Kolorowe jeziorka 🙂 Pomysł od początku bardzo mi się spodobał i szybko na mapie wyznaczyliśmy trasę przez Trójgarb (778m.n.p.m.) i dalej zielonym szlakiem w kierunku Marciszowa. Ilość kilometrów i przewyższenia, które pokazała mapa zasiała we mnie LEKKI niepokój czy na pewno DAM radę… ale postanowiłam spróbować 😉

Trasę rozpoczęliśmy z Dworzyska i żółtym szlakiem dotarliśmy do Lubomina, a dalej zaczęliśmy wjazd na Trójgarb 😉 Tu trasa nam już bardzo dobrze znana. Kawałek wypychu na żółtym od starej Bacówki, a dalej wyciskacz potu i lecimy na górę ;-P Na Trójgarbie, krótka przerwa, uzupełnienie kalorii i jako, że byliśmy tam już wiele razy, na wieże nie wchodziliśmy. Ale dla wszystkich, którzy pojawią się tam po raz pierwszy punkt obowiązkowy. Przepiękna wieża z której rozciąga się widok na całe Karkonosze. Przy ładnej pogodzie widok zapiera po prostu dech. Dodatkowo polecam wybrać się tam na zachód słońca – widoki niezapomniane!

Z Trójgarbu ruszamy zielonym szlakiem. Ten szlak będzie nam juz towarzyszył większą część wyprawy 🙂 Zaczyna się od kawałka bardzo fajnego singielka po korzeniach. Można się tam fajnie pobawić na zjeździe 🙂 Docieramy do Przełęczy pod Trójgarbem i nadal trzymając się zielonego szlaku lecimy w kierunku miejsca nazwanego Skrzyżowanie Siedmiu Dróg 😉 Jak się zapewne dobrze domyślacie, spotyka się tam właśnie siedem dróg z różnych kierunków ;P Dalej zielonym szlakiem lecimy w kierunku Gostkowa. Tu w większości trasa prowadzi szutrówkami z przepięknymi widokami na okoliczne górki i wzniesienia. Ta część trasy zdecydowanie pomaga zregenerować siły. W większości trawersuje po płaskim z momentami przypominając, że jednak jesteśmy w górach 😉

Po dotarciu do Gostkowa czeka nas kawałek przejazdu asfaltem – ale na szczęście takim mało uczęszczanym 😉 Skąd dalej wbijamy się na leśne ścieżki kierując się na kolejny szczyt – Krąglak (692m.n.p.m.)  Tu czeka na nas kilka naprawdę dających w kość podjazdów, ale w nagrodę czyhają również bardzo fajne zjazdy – zdecydowanie nie szutrówką ;-P W tej części zielonego szlaku  o szutrówce troszkę zapominamy 🙂 Fajne kamieniste zjazdy po wertepach 🙂 Jeden z nich z wyłaniającym się po wyjeździe z lasu przepięknym widokiem 😉

Były tez momenty, gdzie szlak hmmm no kiedyś był, ale chyba został mocno zapomniany, a momentami nawet zaorany :-/ Lecieliśmy przez pola całkowicie zarośnięte zielskiem, w końcu przechodzące w pole rzepaku. Tu troszkę dostaliśmy po… nogach – suchym rzepakiem i pokrzywami 😛
W Marciszowie wskoczyliśmy na czerwony pieszy szlak, a następnie na czerwony rowerowy, który doprowadził nas do celu 😉 Muszę przyznać, że byłam tam po raz pierwszy i miejsce to robi naprawdę mega wrażenie. Ale zdecydowanie polecam pojawić się tam w tygodniu, gdyż w weekend nadciągają tam prawdziwe tłumy i na rowerze robi się zwyczajnie niebezpiecznie.  A jest tam sporo baaaardzo fajnych korzenistych (chociaż to strasznie minimalistyczne określenie) odcinków, które aż się proszą nie tylko, żeby po nich zjechać, ale i WJECHAĆ! Patrząc na całe morze korzeni i ich wielkość wydawało mi się mało realne podjechanie tego, ale jak miło, że mogę to napisać – MYLIŁAM SIĘ! 😛 Całość dało się wyjechać i to bez zatrzymania, podparcia itp 😉 To niestety spowodowało, ze nie mam też zdjęcia tej trasy… :-/
Czerwony

Zwiedziliśmy jeziorka, uzupełniliśmy kalorie i zapas wody po czym ruszyliśmy w drogę powrotną, która zaplanowana była przez Góry Lisie 671m.n.p.m. składające się z czterech wzniesień: Bucza Góra, Lisie skały, Pokrzywna i Kota. W większości znajdujące się w Rudawskim Parku Krajobrazowym. Tu w pewnym momencie złapał nas MAŁY kryzys spowodowany wypychem w słońcu i kończącą się wodą… Upał skutecznie pozbawiał sił tego dnia. A brak wody niestety nie pomagał. Po zjeździe z Gór Lisich liczyliśmy na jakiś sklepik w wiosce, ale jak zapewne się domyślacie przeliczyliśmy się i to bardzo. Dopiero po dotarciu do Kamiennej Góry udało się zakupić zapas wody. I kiedy wydawałoby się, że już powiedzmy nie czekają na nas żadne góry, przypomnieliśmy sobie, że przecież postanowiliśmy ominąć asfalt 😛 Tak więc ruszyliśmy niebieskim szlakiem dalej w lasy.

Jadąc tym szlakiem pod Chojniakiem dotarliśmy do Czarnego Boru. Tam znowu wydawałoby się, że już coraz bliżej ale ale pamiętamy założenie?  – unikamy asfaltu! 😛 Co teraz nie jest łatwe, bo nawet największe wsie są wyasfaltowane, a często nawet dróżki w lesie są hmm asfaltowe. Boczną drogą dostaliśmy się do Gorc, gdzie wbiliśmy się znowu na niebieski szlak tym razem prowadzący pod  Mniszkiem w stronę Chełmca. Nie, nie, nie wjechaliśmy tym szlakiem ani na Mniszek, ani na Chełmiec, tego dnia to by nas już chyba zabiło 😉 Czarnym szlakiem objechaliśmy Masyw  Chełmca i dotarliśmy do miejsca startu – Dworzyska. Całość trasy to troszkę ponad 72 km i 2500 m przewyższenia.  

Trasę tą można dowolnie modyfikować, zmniejszając znacznie liczbę kilometrów ale i mocno obniżyć przewyższenie (mocno o ponad 1000 m). Przewyższenia najłatwiej zniwelować pomijając sam szczyt Trójgarbu, a nastepnie pomijając całkowicie Kraglak, objeżdzając go szutrową droga trawersująca po zboczu góry – zyskujemy wtedy praktyczie płaski odcinek aż do Marciszowa.

Ja robiłam tą trasę dwa razy w dwóch różnych wersjach. Za pierwszym razem pojechaliśmy na Kolorowe Jeziorka jadąc dokładnie tak jak opisane w artykule, czyli przez wszystkie szczyty, natomiast na powrocie zastała nas noc i musieliśmy wrócić asfaltami. To pozostawiło BARDZO duży NIEDOSYT, dlatego trasę postanowiliśmy zrobić po raz drugi, tym razem zaczynając ją od samego rana – tu jednak pominęliśmy sam szczyt Trójgarbu oraz wspomniany wcześniej Krąglak, powrót za to zaliczyliśmy w całości tak jak opisałam to wyżej – zaczynając od Gór Lisich 😉

Wycieczka naprawdę godna polecenia, przepiękne widoki, a do domu gwarantowany powrót z siłami na wyczerpaniu 😛
Pobieranie
Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *